bielski blog

Twój nowy blog

Wpisy w kategorii: Bez kategorii

Przerwa w dostepie do internetu, zatem siedze w kafejce na hiszpañskiej klawiaturze. Co sie dzieje waznego ostatnio (ku#$¡ gdzie jest srednik na tej klawiaturze¿¿¿) …ostatnio: rozpoczalem prace. Razem ze mna ‚wchodzi’ do fabryki 10 osob. Mezczyzni w wieku 26-30pare tak na oko… chociaz tak na serio to wszystkim bym dal moje 25 lat …a polowa ma po trojke dzieciakow. Zdobyc ‚uznanie’ albo chociaz ‚pozytywny odbior’ to dla mnie cos wielkiego i waznego. A jest to ciezkie zadanie bo 1. jestem bialy, 2. nie gadam slangiem, 3. jestem bialy. Jednakze od samego poczatku sprawy obraly pozytywny kurs, bo: …i teraz prosze sobie wyobrazic o jakiej grupce ludzi mowie, pamietacie film ‚Training Day’ z Denzelem Washingtonem? Pod koniec Denzel ze swoim mlodziakiem, zoltodziobem udaje sie do latynoskiej dzielnicy, coby zoltodziob poznal meksykanskich zabijakow. Wiec ci ‚moi’ meksykanie byli z tej bajki, tyle, ze bez tatuazy i nie nosili broni, ale co drugi nosi charakterystyczny wasik, sa niektorzy sa przypakowani, tak konkretnie i w ogole bialas tam nie pasuje tak bardzo jak sie da. Ale. Ale usmiechnalem sie w duszy gdy zobaczylem, ze najwiekszy osilek z grupy mial przypiety do piersi agrafka obrazek z wizerunkiem Jana Pawla II i kiedy dowiedzial sie ze jestem Polakiem to pierwsze pytanie, ktore padlo w moja strone dotyczylo naszego papieza. Z czasem rozmowy z ta grupa przybraly luzny, bekowy wrecz charakter. A to o Polsce, a to o Meksyku, a to komizm sytuacyjny, naprawde rowni goscie. Czasami padaly zabojcze pytania np. „jak juz przyjechales PKSem do Meksyku, to jakie byly twoje pierwsze wrazenia?” …chwila ciszy i wtracenie Javier’a …”stary, co ty gadasz …PKSem???” …i beka. Pytanie wynikalo z tego, ze w Meksyku mozna bardzo sprawnie i komfortowo podrozowac po calym kraju wczesniej opisana Zolta Strzala albo Primera Plus. Na koniec dnia zalapalem sie na podwiezienie na dzielnice. Klimat… Stary Chevrolet Malibu, rocznik 1345, przynajmniej w takim byl stanie …samochod za tysiac zloty, wiec… no ale klimat… 3 osoby wygodnie siedza na przedniej kanapie i trzy rozwalone wrecz na wielgachnej tylnej kanapie …i wsrod tej szostki, ja, guero, bialas, to bylo dla mnie ‚cos’. Pamietam jak pierwszego czy drugiego dnia w Meksyku, w lipcu 2009, tacy ludzie z takiego wlasnie samochodu zabijali mnie swoim wzrokiem kiedy spacerowalem sobie chodnikiem. Musze na predce wyrobic sobie numer ubezpieczenia zdrowotnego, zanim tego nie zrobie nie moge przebywac w ‚niebezpiecznym rejonie’ (niedopatrzenie ze strony HRow).  Saludos desde Irapuato! 

I
w tym momencie dodam, że progi spowalniające to kapitalny pomysł.
Regulują one ruch w sposób naturalny. Nikt nie zapie… po
mieście stówą, bo to po prostu nie możliwe, albo bardzo
uciążliwe. Taka osoba nie miałby czasu na rozwinięcie prędkości,
gdyż musi zaraz zwolnić. Co więcej, w okolicy takich progów
można spokojnie przejść, bo kierowca tak czy siak musi znacznie
zmniejszyć swoją prędkość. Ktoś powie: karetki, policja… Ok,
główne arterie nie mają progów prawie wcale. Drogi
mniejsze, np. wielkości naszej gdańskiej Kartuskiej albo Jaśkowej
Doliny mają je w miejscach niebezpiecznych i newralgicznych, gdzie
jest bardzo uczęszczane przejście dla pieszych, niebezpieczne
skrzyżowanie, na którym mogłoby dojść do stłuczek, ze
względu na słabą widoczność, nie wspominając o szkołach itp.
Jak łatwo również skręcić w lewo, przecinając
przeciwległy pas jezdni, kiedy kierowca z naprzeciwka tak czy siak
zwolni przed skrzyżowaniem, na którym nie ma świateł. Po
prostu, płynnie i naturalnie. Nic nie wydaje się wymuszone.

fot. taksówka zwalnia przed progiem.

Jak
to działa w praktyce: kierowcy, do diaska (hehe), jeżdżą „powoli”
tj. zgodnie (mniej więcej) z przepisami co do zachowania prędkości.
Dosłownie raz na 3 tygodnie widzę kogoś kto zapier… ulicą przy
której mieszkam (dwa pasy w każdą stronę rozdzielone pasem
zieleni) i widok jest raczej komiczny, bo tak na oko, to jak się
kręci silnik i jakby się chciało przeciągać obroty tak pod 6
tysięcy, to nie ma gdzie trójkę wrzucić. Ok, ktoś powie…
ludzie jeżdżą „wolno”. Nie, nie ma korków (i poprzez
korek mam na myśli, że się stoi przez całą długość Jaśkowej,
albo Łostowickiej). Ludzie nie śpią na zielonym, jeżdżą
naprawdę dynamicznie. I kultura jazdy, kosmos (Meksyk, chciało by
się powiecieć, heh), wyobraźcie sobie, że raz …raz, widziałem
jak ktoś przejechał na czerwonym, co w 3mieście jest na porządku
dziennym: zielone – się jedzie, żółte – jeszcze z 3
samochody, czerwone – jeszcze 1 czasem 2. Jak to wygląda tu:
zielone – się jedzie, zielone pulsacyjne – ludzie przemykają,
kto był tuż przed skrzyżowaniem, ci, którzy są w znacznej
odległości zwalniają, żółte – samochody się
zatrzymują, czerwone – ludzie stoją, po prostu, na czerwonym, to
już każdy pojazd jest wyhamowany do zera. Dajecie wiarę?

Policja
itd… raz widziałem dwa pickupy policji w akcji, jak 60-tką
przeskakiwały progi, kojarzycie sceny pościgów rodem z San
Francisco? No to macie przybliżony obraz tego co widziałem
…kozacko. Ambulans, także widziany tylko raz w akcji, tak…
zwalniał, ale drogi są na tyle szerokie i nie obładowane ruchem,
że taki ambulans porusza się szybciej niż np. Grunwaldzką o 16 w
którymkolwiek kierunku, bo pani z matiza nie wie za bardzo co
ma zrobić i zajmuje całą szerokość pasa.

Ktoś
może zapytać: zaraz, ale kto to mówi? Marek? Przecież on
preferuję dynamiczny styl jazdy. Tak, preferuję takowy, ale zawsze
okraszony zdrowym rozsądkiem i ogarnianiem otoczenia. Ok, ale nie o
to mi chodzi, chodzi o radary i policję za krzaczkiem. To jest
śmieszne i nie jestem pierwszy i nie ostatni, który będzie o
tym pisać. Bo policjant nie będzie się czaił przy szkole, albo
przy uczęszczanym osiedlowym przejściu przez jezdnię, tym bardziej
nie postawi się tam fotoradaru. Nie. Policjant będzie stał na
Armii Krajowej ograniczonej momentami do 50. Oczywiście tylko i
wyłącznie na 50, a nie na 80 (która wg mnie też jest jakimś
dowcipem, zamiast 100). Radar będzie postawiony w ilości 3 sztuki
(trzy budy, nie wiem ile tam w tej chwili faktycznie się znajduje
fotoradarów montowanych wewnątrz budki, ale nie o to chodzi)
na najlepszym dojeździe z lotniska, czyli na górnym odcinku
Słowackiego, który jeszcze leci z górki. …ja, jakbym
szukał „bezpieczeństwa” to bym go postawił na Słowackiego na
wysokości skrzyżowania z Polanki, czy jak ta ulica się nazywa, w
pobliżu sklepów obleganych przez przechodniów, dzieci
idących do pobliskiej szkoły itp. Tak czy siak gdzieś na odcinku
jednopasmowym, dolnym. Ale nie, tam się nie zarobi. Niech się
policja odczepi od Armii Krajowej i posiedzi w centrum Chełmu,
gdzieś pomiędzy szkołą podstawową nr 8, a szkołą podstawową
nr 3. Tam to można się ładnie rozbujać, a ludzi dookoła w bród.

Także,
progi spowalniające spełniają swoje zadanie. Ludzie jeżdżą
spokojniej, tam gdzie spokojniej jeździć należy i nikogo to nic
nie kosztuje. I nie, że stoi jeden radar i się zwalnia i dalej
rura, tylko jak na 2 kilometrowym odcinku drogi jest 10 progów,
to nie ma bata, musisz uklęknąć. A i dodam, że policja tak samo
się nie bawi w jakiegoś chowanego. Mają lepsze rzeczy do roboty,
np. ostrzeliwać się z karabinów maszynowych z Narcotrafico,
łapać przestępców. Mandat za parkowanie od straży
miejskiej? Dobre żarty. Jak nie można parkować, to nie można
parkować, bo nastawiane metalowych słupków, albo innych
„zapór” uniemożliwiających nieprawidłowe parkowanie. A
większość miejsc się wykorzystuje zdwororozsądkowo. A jak już
wyjątkowo chamsko komuś zastawisz wjazd, albo coś z tej bajki, to
nie jak w Polsce, że się jedzie po lakierze lub przebija opony,
tylko odkręca się blachy, nie uszkadzając przy tym samochodu.

fot. progi zaznaczyłem kolorem pomarańczowym.

Można
odnieść wrażenie, że się tym wszystkim skrajnie zachwycam. Może
i tak, ale po prostu jest „coś” i to „coś” zdaje egzamin.
Saludos.

ps.
muszę kupić pickupa, żeby także móc przelatywać nad
progami, hell yea!

Pamiętacie
tą prostą (w swej postaci) grę, gdzie należało przeprowadzić
żabę na drugą stronę ruchliwej ulicy? No, to zatem wiecie jak się
tu przechodzi przez ulicę… nie żeby było nie wiem jak trudno, bo
i ruch nie jest jakiś nie wiadomo jak wielki i kierowcy zwalniają
na widok pieszego (należy czy tym rozróżnić słowo zwolnić
od zatrzymać się). Wszystko opiera się na dobrym wyczuciu czasu
(tzw. timing) i ogólnej sposobności ogarniania reguł
panujących na drodze. W internecie znalazłem zdjęcie skrzyżowania,
które codziennie przecinam w poprzek odprowadzając Ingrid do
pracy. Nie widać w pełni, na dole zdjęcia, głównej,
trzypasmowej arterii.

ps. Pradera, dzielnica, na której mieszka Ingrid.

 

Kościół

Brak komentarzy

Chciałbym,
aby wyjazd nie miał większego wpływu na moje uczęszczanie do
Kościoła. Udaje mi się uczęszczać, do kościoła, na który
Ingrid mówi Catedral, czyli katedra po prostu. Pod wezwaniem
Niepokalanego
Poczęcia
Maryi. Status katedry otrzymała w 2004 r. przez papieża
Jana
Pawła II.
Stąd przed katedrą stoi pomnik papieża. Datę powstania budowli
szacuje się na rok 1631. Z wydrukowanym „skryptem” Mszy Św.
języku hiszpańskim uczę się języka i modlitwy.

 

Do
pracy, jak i do sąsiedniego półtoramilionowego Leon
dojeżdżam PKSem, czyli Żółtą Strzałą (Flecha Amarilla).
Ok… PKS, sam po Polsce wiele (raz? dwa razy?) nie jeździłem, nie
mniej mogę poznać różnicę. Za poniższy komfort (patrz
foto) płaci się 12zł w jedną stronę na 70 kilometrowym odcinku (za przejazd do Parku Przemysłowego płacę 2zł).
Dodam jeszcze, że jest to najtańsza z opcji. Jak komuś nie
odpowiada, zawsze może zakupić bilet droższej Primera Plus (raz widziałem taki autokar PP ze spinnerami na kołach, myślałem, że padnę! (ps. spinner = obracająca się chromowana tarcza imitująca felgę, coś w klimacie Pimp My Ride)).

Poniżej
koryto, którym odprowadzany jest nadmiar wody do zbiornika
retencyjnego w czasie deszczowym., w mieście Leon. Czy komuś też się przypomina T2
?

…z
dedykacją dla właścicieli Bobków.

ps. wiejski tjuning …także w Meksyku.

 

…a
tak na poważnie, to znajoma ratowniczka mnie podrzuciła pod wejście do fabryki
(od „przystanku autobusowego” mam jakieś 1,7 km spacerku w samym parku przemysłowym „Castro del Rio” zanim pojawię się w pracy). Co
więcej, szkolenie bhp i inne pierdoły organizacyjne zostały
przesunięte na następny tydzień, zatem mam „dodatkowy tydzień
wakacji, który powinienem dobrze wykorzystać” jak mi
powiedziała sympatyczna Meksykanka z recepcji. Pogadałem z Niemcami
…nie powiem, po więcej jak 2 miesiącach gadania tylko po
hiszpańsku język zaczął mi się plątać przy angielskim.
Aczkolwiek znajomy Chorwat z Getraga powiedział mi, że to kwestia
czasu i się śmiga „w trzech językach” (tj. wiem o tym,
przytaczam tylko jego słowa) (sic!)

ps.
zatem Liga Mistrzów nadal osiągalna (tutaj mecze mam od
13:30), bo w ciągu pracy to nie bardzo.

Witam. Wracam
po przerwie. Miesiąc mi zleciał jak jeden tydzień. Myślałem, że
będę się nudził bez roboty, tak się nie stało. Nie mniej za coś
żyć trzeba i tak o to zostałem przyjęty na 3 miesięczny okres
próbny do  fabryki GETRAG-a (producent skrzyń biegów) jako ‚Central Maintenance Electromechanics’
czyli koleś od gaszenia pożarów w Polsce znany także jako
Utrzymanie Ruchu (w późniejszych wpisach opiszę co trzeba
zrobić i jakie papiery wypełnić, jakby ktoś się wybierał za
chlebem do Meksykańskich Stanów Zjednoczonych).

Nie
będę w tym momencie opisywać ostatniego miesiąca w wielu
zdaniach. Rozbije to na kawałki w następnych wpisach. …nie mniej
podwójny Charger dla Witbroł musi być.

Pozdrawiam.

ps.
ta praca to moje światełko nadziei, jeżeli chodzi o możliwość dłuższej egzystencji w Meksyku.


Zostaliśmy
zaproszeni na piknik do Leon. Pozdrawiam w tym momencie Agnieszkę i
Hugo. Czas upłynął nam bardzo szybko, śliczna okolica, cicho i
spokojnie …jak nie w Meksyku chciało by się rzec. Na początku
nieopodal wejścia do parku przywitały nas wiewiórki.



W
środkowej części parku znajduje się sztuczny zbiornik, dookoła
którego wiedzie pięciokilometrowa pętla, można pobiegać,
pojeździć na rowerze.



Później,
podczas wybierania miejsca na rozłożenie się z kocem przywitały
nas gęsi (ok, nie żebym się podniecał gęsiami, ale tutaj w
Meksyku, tj. w tym rejonie to było dla mnie coś zupełnie nowego
…poza tym to tak, podniecam się gęsiami).



Ok,
wybieramy miejsce żeby się rozłożyć …obok leżał kamień.
Należałoby sprawdzić co pod nim się znajduje. Ja się pytam: po
co? …no i proszę: po to!


Poza tym pogoda dopisała, było smacznie, śmiesznie, ciekawie i trochę po polsku!

Powrót do domu meksykańskim PKSem czyli Żółtą Strzałą (Flecha Amarilla).

…i małe afterparty o 1 w nocy. Saludos.

This means war!


Czy te usta mogą kłamać?

Wypad po warzywa.




  • RSS