Zachorowało mi się (znowu) i udałem się (po raz pierwszy) do lekarza pierwszego kontaktu. Tutaj to funkcjonuje w taki sposób: Jest sobie szpital IMSS, czyli Instituto Mexicano del Seguro Social i w tymże szpitalu są tak zwane „konsultoria”, jest ich tak na oko 30 i każda osoba jest na stałe przypisana do jednego (na konkretną zmianę: poranna lub popołudniowa). Ja jestem przypisany do #1 na rano. Tak też się udałem do mojej „jedynki” i pani mi powiedziała, że pierwszy wolny termin zobaczenia się z lekarzem to sobota (a dodam, że było to we wtorek). To mówię jej, że w sobotę to już nie ma z czym wracać i że nie poszedłem do pracy dnia poprzedniego z racji zapalenia zatok (z którymi to się udałem do IMSS). Skierowała mnie do „Jefatury” czyli Kierownika Zmiany i ten po krótkim wywiadzie powiedział mi, żebym poczekał do końca zmiany. No to sobie posiedziałem, nie tak z kolei długo bo jakieś 2-2,5 godziny. (Dodam tylko, że atmosfera w poczekalni jak w każdym polskim publicznym szpitalu, ni mniej ni więcej) Dostałem antybiotyk i 4 dni zwolnienia (co w praktyce oznacza, że mam 4 dni wolnego, wracam do pracy na jeden dzień (a tak właściwie noc, bo nocna zmiana) i znowu 2 dni wolnego). Już trochę zapomniałem co tam w pracy, bo wizyta w Polsce, potem tydzień przestawiania się na czas meksykański, potem szkolenie, a teraz zwolnienie (ale ze mnie pracownik, co nie?:P). Obecnie żyję w polskiej strefie czasowej, bo śpię od 17 do 24 czasu lokalnego, co muszę zmienić (rzecz jasna).
Pozdrawiam serdecznie i zdrowia Wszystkim życzę.