Czyli w tą niedzielę po raz kolejny wysyłają mnie do Niemiec na
szkolenia. A najśmieszniejsze jest w tym wszystkim to, że właśnie
co
wróciłem z Europy. Ta zmiana czasu to istny mindfuck.



ps. zaczynam (po raz nie wiem który) naukę naszego ulubionego ponad
wszystkie niemieckiego.