Witam po sześciomiesięcznej przerwie.



{gwoli informacji: nie było mnie tu z powodu tak naprawdę podjęcia
pracy, która to ukróciła skutecznie mój wolny czas; postaram się
pisać częściej, ale ilościowo mniej}



Wczoraj w pracy umierałem ze zmęczenia, jako że latanie z Warszawy
implikuje podróż samochodem po naszej krajowej A7 (czy jak się
nazywa nasza autostrada Gdańsk-Warszawa). Dodając 2 godziny lotu do
Amsterdamu, około 11 do Mexico City i jeszcze godzinka do Leon. Ale
tak naprawdę to, co mnie zmęczyło to czekanie pomiędzy lotami (a
ściślej nocka na lotnisku w stolicy Meksyku).



Zatem kolejny (k)rok przede mną. Bardzo ważny.